Przeskocz do treści

Widok z Uszguli na Kaukaz

Inny świat

Uszguli to niesamowite miejsce, które powinno być na liście każdego, kto udaje się do Gruzji. Miejscowość została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to najwyżej położona wioska w Europie (ponad 2200 m n.p.m.). Zamieszkuje ją około 70 rodzin (250 osób). Charakterystyczne dla tej miejscowości są wieże obronne, wznoszące się ponad domami. Na terenie Swanetii dochodziło do licznych starć pomiędzy rodami. Wieże obronne służyły jako miejsca schronienia dla poszczególnych rodzin. Nazwa miejscowości pochodzi od gruzińskiego słowa „ushishariguli”, oznaczającego „nieustraszone serce”. Jest to jedna z niewielu miejscowości, która nigdy nie została podbita.

Uszgula

Specyfika Uszguli

Lokalna społeczność obejmuje cztery starożytne osady: Zhibiani, Chvibianu, Chazhashi i Murkmeli. W miejscowości znajduje się kilka starych cerkwi, bowiem każda z osad wzniosła swoją świątynię. Było to podyktowane trudnymi warunkami klimatycznymi i niemożliwością dotarcia do innej miejscowości. Każda z osad zadbała więc o własną świątynię.  Jedną z najbardziej znanych jest cerkiew Lamaria (św. Marii),pochodząca z XI-XII wieku. Zgodnie z tradycją do świątyni przybywają ludzie, którzy mają problem z zajściem w ciążę, aby prosić Boga o powiększenie rodziny. Z własnego doświadczenia powiem Wam, że warto tutaj przyjechać i pomodlić się o powiększenie rodziny. W naszym przypadku modlitwa była owocnaJ

Cerkiew często bywa zamknięta, ale klucze ma staruszka mieszkająca w pobliżu. My akurat mieliśmy trochę szczęścia i świątynia była otwarta, aczkolwiek z relacji innych osób wiemy, że staruszka nie robi problemów z jej otworzeniem.

Mieszkający we wsi Swanowie różnią się od reszty Gruzinów. Mają własny język, tradycję, wierzenia i obyczaje. Od dawien dawna zajmowali się polowaniami. Nie uprawiali winogron jak w pozostałych regionach kraju, więc głośne biesiady są im obce. Jest to społeczność prowadzące spokojne i ascetyczne życie, nieufna wobec obcych.

Jedna z obronnych baszt przy wjeździe do Uszguli

Droga z Mesti do Uszguli

Do Uszguli można dostać się z Mesti (położona jest około 45 km od stolicy Swanetii). Nie kursują jednak tutaj żadne autobusy publiczne. Należy wynająć taksówkę z napędem na 4 koła, która Cię zawiezie. Koszt wynajęcia taksówki to 60-80 dolarów (im więcej osób tym taniej, należy się targować wówczas cena jest korzystniejsza). Warunki drogowe są fatalne, więc nie o każdej porze roku można dojechać do Uszguli. Najłatwiej dostać się tutaj latem (od czerwca do września), pod warunkiem, że nie ma ulewnych deszczy. Zimą dotrzeć w te rejony praktycznie nie ma szans, a jedyna droga prowadząca do wioski jest wówczas zamknięta). Nawet, kiedy są dobre warunki pogodowe przejazd tych 45 km zajmuje około 3,5-4 godzin, więc na wyprawę do Uszguli trzeba zarezerwować cały dzień.

Podróżując z dziećmi trzeba zabrać jedzenie i picie. W miejscowości nie ma żadnej restauracji. Jednakże mieszkańcy są na tyle mili, że jeśli zapytasz ich o możliwość zjedzenia posiłku to zaproszą Cię do domu i ugoszczą tym, co mają (łącznie z 60 procentową czaczą). Trzeba się jednak liczyć z tym, że posiłek w Swanetii jak na ceny gruzińskie, ba nawet polskie, jest dość drogi. My skorzystaliśmy z takiej gościny w jednym z gospodarstw Uszguli i nasz błąd polegał na tym, że nie zapytaliśmy na początku o cenę. Gościna była bardzo miła. Gospodyni poczęstowała nas lokalną sałatką, pomidorami z ogródka, czymś ala „zimne nóżki” i oczywiście lokalnym alkoholem. Takie wykwintne śniadanie kosztowało nas niecałe 80 zł. Ale w zamian mogliśmy obejrzeć muzeum, znajdujące się w pokoju obok, w którym znajdowało się parę wypchanych ptaków i kilka zdjęć dziadka, który zdobył wszystkie szczyty Kaukazu.

Lokalne muzeum w Uszguli:)

Wrażenia

Wyboista droga prowadząca do Uszguli i próbujący naciągnąć na każdym kroku lokalni nie odebrali nam radości z przybycia do tej miejscowości. Tutaj czas zatrzymał się w miejscu. Ośnieżone góry przeplatające się z zielonymi połaciami podnóży zapierały dech w piersiach. Z drugiej strony ponad 30 wież obronnych przypominało o krwawej historii tego miejsca. Nie znajdziesz tutaj restauracji, hipermarketów, sklepów ani żadnych sieciówek. Tylko nieliczni mieszkańcy mają samochód i kontakt ze światem zewnętrznym. Mieszkańcy tutaj żyją w zgodzie z naturą, bez pośpiechu i zbędnego stresu. Jest to bajeczne miejsce, do którego na pewno wrócimy. Tym bardziej, że gospodyni u której jedliśmy ekskluzywne śniadanie przepowiedziała nam, że będziemy mieli dziewczynkę. Przepowiednia się sprawdziła, więc jesteśmy zobowiązani wrócić tam i jej podziękować:)