Przeskocz do treści

Dzisiaj Dzień Matki. Postanowiliśmy ten dzień spędzić tradycyjnie na łonie natury. Nie chcieliśmy jednak jechać zbyt daleko, ponieważ mieliśmy dość pracowitą i aktywną sobotę i zależało nam, aby pobiwakować w fajnym miejscu. Mąż zaproponował Karczmę Miłocin, która bardzo miło nas zaskoczyła. Tym razem towarzyszyli nam mój brat z jego 5-letnią córeczką. Ale zanim podzielę się własnymi odczuciami, przedstawię kilka informacji praktycznych.

Kompleks Miłocin- informacje praktyczne

  • Karczma Miłocin jest położona 28 km od Wrocławia (w miejscowości Pierwoszów, kierunek Wisznia Mała).
  • Karczma Miłocin to nie tylko karczma, ale kompleks, obejmujący restaurację, teren rekreacyjny (plac zabaw, łowisko, miejsca do grillowania, wiaty na imprezy, boisko wielofunkcyjne) oraz noclegi.

  • Wstęp na teren rekreacyjny w weekendy jest płatny- 15zł/osoby. Dzieci do lat 12 mogą wejść bezpłatnie. W przypadku skorzystania z usług gastronomicznych na terenie kompleksu, wartość biletu jest odliczana od rachunku (przy zakupach za min. 50 zł)
  • Na terenie kompleksu znajduje się parking samochodowy. Można też tutaj dojechać szynobusem (Koleje Dolnośląskie), a bilet kosztuje 7 zł.

Kompleks Miłocin- moja subiektywna opinia

Muszę przyznać, że jest to kolejne odkrycie tego roku. Miejsce oddalone jest kilkanaście minut drogi od Wrocławia, ale ma się wrażenie, że jest się w zupełnie innym świecie. Kompleks usytuowany jest na Wzgórzach Trzebnickich. Nieduże wzniesienia oraz otaczające lasy nadają temu miejscu niesamowity klimat. Kompleks jest ogromny. W dniu dzisiejszym odbywało się na tym terenie kilka komunii oraz poprawiny, ale na tak dużym obszarze nie widać było tłumów. Cieszyliśmy się ciszą i spokojem. Karczma dzisiaj była zarezerwowana na potrzeby imprez okolicznościowych, aczkolwiek nad jednym z jeziorek funkcjonowała tzw. Marina, gdzie można było napić się kawy, soku, zjeść pizzę, sałatkę lub zupę oraz przekąsić coś słodkiego.

Na placu zabaw również nie było zbyt dużo dzieci. Nasze pociechy miały praktycznie cały plac zabaw dla siebie. Tuż obok znajdują się zadaszone wiaty oraz stanowiska grillowe, więc my biwakowaliśmy, mając wgląd na nasze pociechy.

Dzieciom podobał się nie tylko plac zabaw, ale także fontanna, liczne drewniane mostki, ogromne zielone przestrzenie, gdzie mogły biegać, skakać oraz latać (niestety pływać jeszcze tutaj nie można, ale jeden pan z obsługi poinformował nas, że w przyszłości planują zrobić kąpielisko). Spędziliśmy naprawdę fajny dzień w miejscu położonym z dala od miejskiego zgiełku, w pięknych okolicznościach przyrody.

Zapraszam na spotkanie, na którym opowiem Państwu o własnych doświadczeniach związanych z podróżowaniem z rodziną, podzielę się praktycznymi wskazówkami, przełamię stereotypy dotyczące podróżowania z dziećmi oraz zachęcę Państwa do wspólnych wypraw!

Od czterech lat co roku jeździmy chociaż na kilka dni na Wyspę Sobieszewską. Wcześniej byliśmy w kilku innych nadmorskich miejscach, ale to właśnie Wyspa skradła nasze serca. Dzisiaj przedstawię Wam kilka powodów, dla których warto tutaj przyjechać…

  • Niesamowita przyroda. To tutaj występują szerokie plaże, wydmy pokryte lasami sosnowymi oraz unikalne ekosystemy. Rezerwaty Ptasi Raj i Mewia Łacha to bogactwo ptaków, zwierząt oraz roślin. W niedalekiej odległości znajduje się Park Krajobrazowy Mierzeja Wiślana.

  • Jest to miejsce, w którym nie ma tłumów turystów. Szczególnie w takich miesiącach jak maj czy wrzesień można cieszyć się spokojem. Na plaży można spotkać raptem kilka osób i nie trzeba przeciskać się pomiędzy parawanami

  • Dogodna lokalizacja- Wyspa Sobieszewska jest usytuowana zaledwie kilkanaście minut drogi samochodem od centrum Gdańska. Ponadto, dobrze jest skomunikowana. Na Stare Miasto w Gdańsku można dotrzeć także tramwajem wodnym, który w sezonie kursuje codziennie. Wyspa Sobieszewska położona jest także w niedalekiej odległości od Gdyni (około 50 km) i Sopotu (około 30 km), a także Helu (około 120 km).

  • Mnóstwo atrakcji- na Wyspie Sobieszewskiej nie sposób się nudzić. Można tutaj znaleźć zajęcie zarówno kiedy pogoda dopisuje, jak również w niepogodę. W słoneczne i ciepłe dni można się delektować przyrodą i naturą, a w deszczową aurę można skorzystać z bogatej oferty kulturalnej i edukacyjnej Trójmiasta (muzea, teatry, kina). Wyspa Sobieszewska to znakomite miejsce sprzyjające uprawianiu aktywnego stylu życia.

  • Świeże powietrze o silnych właściwościach hartujących – duży poziom nasłonecznienia i ruchy powietrza sprzyjają nabywaniu odporności, dlatego warto tutaj przyjechać z dziećmi, aby wzmacniały swój układ odpornościowy

Rezerwat Ptasi Raj to kolejny cud natury na Wyspie Sobieszewskiej.  Został on założony w 1959 roku i ma powierzchnię 188 ha. Przez teren rezerwatu przebiega ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna o długości 6 km (ścieżka została utworzona w 2002 roku). Przemierzyliśmy całą ścieżkę i było to dla nas bardzo przyjemne doświadczenie. Biegnie ona przez las oraz wzdłuż plaży. W całości jest ona przejezdna dla wózków niemowlęcych (w przeciwieństwie do rezerwatu Mewia Łacha).

Ścieżka i oficjalne wejście do rezerwatu rozpoczyna się niedaleko przystanku końcowego autobusu 186 w Górkach Wschodnich. Przy przystanku znajduje się niewielki parking samochodowy. My byliśmy w rezerwacie poza sezonem, więc nie było problemu z zaparkowaniem auta. W sezonie może być ta kwestia bardziej problematyczna.

Podążając ścieżką przyrodniczo-dydaktyczną można spotkać tabliczki z informacjami dotyczącymi występującej w rezerwacie fauny i flory. Na trasie można podziwiać wspaniałe widoki z dwóch wież obserwacyjnych. Na terenie rezerwatu znajdują się dwa jeziora: Karaś i Ptasi Raj.

Rezerwat stanowi prawdziwy raj dla ornitologów. Można spotkać tutaj ponad 200 gatunków ptaków (m.in. rybitwy, sieweczki obrożne, kropiatki, zielonki i podróżniczki). Z umieszczonych tablic informacyjnych można naprawdę dużo się dowiedzieć na temat występujących w rezerwacie gatunków ptaków i roślin. Sporym dla mnie zaskoczeniem była wiadomość, że gniazda sieweczek obrożnych to niewielkie zagłębienia w piasku, w których samica składa jaja. Największym zagrożeniem dla tego gatunku jest człowiek. Gniazda są często rozdeptywane przez turystów, a pisklęta są często zabijane przez psy, które luzem biegają po plaży. Warto więc pamiętać o tym, aby omijać ptaki szerokim łukiem i nie zakłócać im egzystencji. W końcu to one są gospodarzami na tym terenie, a my tylko gośćmi. Ptasi Raj to także bogactwo roślin- jest tutaj ponad 320 gatunków. Można spotkać tutaj m.in. olszę czarną, która dorasta nawet do 25 m. Posiada liście o ciemnozielonym kolorze, okrągławe z wyciętymi końcami. Jej owoce to zielone zamknięte szyszki, które w czasie dojrzewania ciemnieją i drewnieją.

Ścieżka prowadzi przez las, a jej przejście zajmuje około 3,5-4 godzin. Na Wyspie Sobieszewskiej dominują lasy sosnowe, które pełnią ważną funkcję gleboochronną.

Nasz Hubercik w wieku czterech lat przemierzył całą trasę, nie narzekając i grymasząc. Radość sprawiało mu szukanie ptaków, zbieranie szyszek i patyków, a także muszelek na plaży. Wybierając się z dziećmi warto mieć przygotowany prowiant. Tym bardziej, że można sobie zorganizować piknik w pięknych okolicznościach przyrody. My biwakowaliśmy na plaży, ciesząc się piękną pogodą i delikatnym podmuchem wiatru.

2

Chcesz spędzić wakacje na wyspie? Nie musisz lecieć w tym celu na Maltę czy na Phuket…Na Wyspie Sobieszewskiej znajduje się miejsce magiczne o nazwie „Wakacje na Wyspie”.

Kompleks obejmuje drewniane domki, usytuowane tuż pod lasem, około 700 metrów od morza. Miejsce jest bajeczne z kilku względów.

Po pierwsze, bliskość lasu i natury sprawia, że przyjeżdżając tutaj zapomina  się o codziennych sprawach. Rano pobudkę robiły nam kosy, a za płotem brodził bocian. Aż miło było zjeść co rano śniadanie na świeżym powietrzu i napić się świeżej kawy przy śpiewie ptaków.

Po drugie, jest to miejsce idealne dla rodzin z dziećmi. Domki są w pełni umeblowane i wyposażone. Na prośbę odwiedzającego, można skorzystać z łóżeczka turystycznego dla dziecka. Przy każdym domku znajdują się drewniane ławki i stół, grill, a także plac zabaw. Do dyspozycji dzieci są huśtawki, zjeżdżalnie, trampoliny oraz piaskownice. Poza tym, w tym roku trafił nam się domek z widokiem na plac zabaw. Było to dla nas rozwiązanie idealne, ponieważ Hubercik co rano przed śniadaniem biegł się bawić, a my przygotowaliśmy posiłek widząc go z okna. Nie musieliśmy biegać za synkiem, tylko ogarniać inne rzeczy, kiedy nasze dziecko w najlepsze korzystało z dostępnych atrakcji.

Po trzecie, droga na plażę prowadzi przez las, który zadziwia bogactwem drzewostanu. Piękna zieleń w połączeniu ze śpiewem ptaków przyczyniały się do tego, że można było spacerować tutaj godzinami.

Po czwarte, w pobliżu dobrze rozwinięta jest infrastruktura- niedaleko znajduje się sklep, kościół oraz restauracja.

Po piąte, nie ma tłumów turystów (przynajmniej w maju i we wrześniu). Można spokojnie spędzić cały dzień nad morzem, nie lawirując między parawanami. Poza tym mam wrażenie, że Wyspa Sobieszewska jest jeszcze obszarem nie do końca odkrytym przez Polaków. Wprawdzie co roku przybywa tutaj coraz więcej turystów, ale w porównaniu z innymi nadmorskimi terenami jest tutaj jeszcze względnie spokojnie.

Po szóste, powietrze tutaj jest idealnie czyste. Co rano sprawdzaliśmy jego jakość i okazywało się, że przez siedem dni z rzędu była bardzo dobra. We Wrocławiu o takim stanie rzeczy można tylko pomarzyć.

„Wakacje na Wyspie” to idealne miejsce dla osób ceniących ciszę i spokój. Przyjeżdżając tutaj odnosi się wrażenie, że czas stanął w miejscu. Przyroda przyciąga nas swoją naturalnością i spokojem. A urokliwe drewniane domki znakomicie się komponują na tle pięknej intensywnej zieleni.

Więcej informacji na temat tego magicznego miejsca znajdziesz na stronie: https://wakacjenawyspie.pl/

Mewia Łacha to drugi, obok Ptasiego Raju, rezerwat, który warto zobaczyć, będąc na Wyspie Sobieszewskiej. Został on utworzony w 1991 roku, aby chronić egzystujące na terenie rezerwatu ptaki. Teren podzielony jest na dwie części. Większa jest zalesiona i znajduje się po wschodniej stronie Wisły. Mniejsza znajduje się po zachodniej stronie ujściowego odcinka rzeki, na samym krańcu Wisły Sobieszewskiej. To właśnie na tym niewielkim kawałku rezerwatu spotkać można unikatowe gatunki ptaków takie, jak: różne odmiany rybitw, sieweczkę morską oraz ostrygojada. Ptaki, które są gospodarzami na obszarze rezerwatu zostały uznane za gatunki rangi europejskiej.  Jako ciekawostkę napiszę, że w rezerwacie zliczono około 220 gatunków ptaków, co świadczy o wyjątkowości tego obszaru.

Oprócz ptaków można spotkać tutaj także zwierzęta: wydry, bobry oraz foki. W Wiśle na terenie rezerwatu mieszkają także skorupiaki m.in. zmieraczek zalewowy.

W końcu rezerwat Mewia Łacha to również bogata flora- ponad 450 gatunków, z czego 17 znajduje się pod ochroną, a 70 uznanych jest za okazy rzadkie, którym grozi wyginięcie.  Do unikatowych okazów, występujących na tym terenie należy m.in. lnica wonna oraz mikołajek nadmorski.

Rezerwat Mewia Łacha, ze względu na swoje walory przyrodnicze, został wpisany na listę  obszarów NATURA 2000.

Obszar rezerwatu zajmuje około 150ha. Jest to jednak jedyny rezerwat, gdzie wielkość obszaru jest umowna, ponieważ każdego roku zmienia się powierzchnia łach. W tym miejscu należy wyjaśnić co znaczy termin „łacha”. Jest to dawne koryto rzeki, w którym wzbiera się woda, tworząc jezioro.

Do rezerwatu prowadzi kilka ścieżek. Jedna z nich prowadzi wzdłuż plaży Wyspy Sobieszewskiej. My rozpoczęliśmy natomiast wycieczkę do rezerwatu w Świbnie (od strony Wisły). Przed portem rybackim na ul. Świbnieńskiej, można zostawić samochód i udać się na odkrywanie rezerwatu. Ruszając z tego miejsca do rezerwatu można dojść dwoma szlakami. Jeden prowadzi brzegiem Wisły, a drugi duktem leśnym. My wybraliśmy spacer kamienistym traktem brzegiem Wisły (rozpoczynając od Stacji Ratownictwa Morskiego).

Przed wejściem na teren lasu, prowadzącego na ten wyjątkowy obszar stoi tabliczka przypominająca, że człowiek jest tu tylko gościem, a gospodarzami są ptaki i foki. W związku z tym na terenie rezerwatu należy poruszać się wytyczonymi ścieżkami, aby nie zakłócać codzienności mieszkającym tutaj osobnikom.

W porównaniu z rezerwatem Ptasi Raj odnosi się wrażenie, że Mewia Łacha jest bardziej dzika i mniej tutaj ingerencji człowieka. Podczas podążania kamienistym traktem napotykaliśmy powywracane drzewa, których nikt nie usuwa. Przyroda w tym miejscu rządzi się swoimi prawami. Stare drzewa w naturalny sposób próchnieją i rozkładają się, ustępując miejsca nowemu pokoleniu drzew.

Rezerwat Mewia Łacha to prawdziwy cud natury. My przemierzyliśmy tylko jego niewielką część po zachodniej stronie Wisły. Nie jest on bowiem przyjazny dla wózków dziecięcych. Na pewnych odcinkach przejazd wózkiem był niemożliwy. Na pewno wrócimy tutaj, aby dokonać dalszej eksploracji terenu, szczególnie jego wschodnią część od strony Jeziora Mikoszewskiego.

Wyjazd do Gdańska przypomniał mi o takich dwóch, co zmienili świat. A wszystko za sprawą nadmorskiego parku im. Ronalda Reagana.  Genezy przyjaźni papieża Jana Pawła II i prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana należy upatrywać w momencie zamachu na papieża w maju 1981 roku. Kilka dni po tym wydarzeniu Reagan wysłał do Watykanu telegram z obietnicą wsparcia modlitewnego za życie papieża. Od tej pory więź między papieżem i przywódcą Stanów Zjednoczonych zacieśniała się. Tym bardziej, że Reagan przeżył podobne zdarzenie półtora miesiąca wcześniej, kiedy został postrzelony, wsiadając do samochodu. Zarówno Jan Paweł II, jak i prezydent USA zamach przeżyli, co- jak podkreślali wielokrotnie- zawdzięczają wstawiennictwu Bożemu. Ciężkie chwile, a przede wszystkim walka o życie zapoczątkowały wieloletnią współpracę obu panów.

Prezydent USA był mocno zaangażowany w sprawy polskie. Krytykował poczynania rządu komunistycznego, potrafił sprzeciwić się Leonidowi Breżniewowi,  a także konsultował  z Janem Pawłem II stanowisko rządu amerykańskiego w sprawie poczynań władz polskich. Ronald Reagan opowiadał się za wolną i niezależną Polską. Wspierał „Solidarność” jako siłę, która jest w stanie obalić komunistyczne władze.

Papież Jan Paweł II i prezydent USA Ronald Reagan spotkali się osobiście po raz pierwszy w 1982 roku. Odtąd widywali się regularnie, wspierając się wzajemnie w szerzeniu idei wolnościowych. Za jedno z ważniejszych wydarzeń w historii należy uznać wizytę Ojca Świętego w Miami w 1987 roku, kiedy to prezydent USA uznał polskiego papieża za moralnego przywódcę i podziękował mu za jego działalność. Dwa lata po tym spotkaniu upadł mur berliński i nastąpił demontaż bloku sowieckiego.

Dzisiaj o tym wydarzeniu przypomina pomnik papieża Jana Pawła II i prezydenta USA w parku im. Ronalda  Reagana. Postacie zostały odlane z brązu, a inspiracją stało się zdjęcie wykonane w 1987 roku. Pomnik zrobił na mnie wrażenie. Nie jestem miłośniczką pomników, a wiele z nich uważam, że jest zrobiona ze zbytnim przepychem. Pomnik w parku im. Ronalda Reagana jest zrobiony ze smakiem. Wiele osób zapala przy tym pomniku znicze i składa kwiaty, co przyczynia się do tego, że łezka kręci się w oku. W końcu patrząc na niego przypominamy sobie o tym, że to właśnie Ojciec Święty i Ronald Reagan wnieśli istotny wkład w obalenie komunizmu i szerzenie idei demokratycznych, które współcześnie są krytykowane i stoją w obliczu zagrożenia. Przyznam szczerze, stojąc przed pomnikiem zrobiło mi się przykro, że to, o co wielcy ludzie walczyli ciężko, dzisiaj jest niszczone „lekką” ręką.

Park warto odwiedzić nie tylko ze względu na refleksję nad wartościami demokratycznymi. Miejsce to oferuje sporo atrakcji dla osób w każdym wieku. Wielką zaletą parku, że usytuowany jest nad samym morzem. Na plażę prowadzą starannie zaprojektowane ścieżki, dzięki czemu można pojeździć tutaj rowerem, hulajnogą czy na rolkach w pięknych okolicznościach przyrody. Oprócz ścieżek, park przecinają drewniane pomosty, które dodają temu miejscu uroku.

Na terenie parku znajdują się dwa stawy, w których można spotkać łabędzie czy kaczki. Na dzieci czeka tutaj pięć placów zabaw oraz skatepark. Największym placem zabaw jest Kraina Zabawy.

Przyznam szczerze, że park nadmorski  im. Ronalda Reagana to nasze tegoroczne odkrycie w Gdańsku. Wyszukiwanie atrakcji dla dzieci sprzyja wynajdowaniu miejsc poza utartym przez większość turystów szlakiem. To, co urzekło mnie w tym parku to połączenie dzikości z cywilizacją. Z jednej strony mamy dziko rosnące trzcinowiska, w których spotkać można zróżnicowane gatunki dzikiego ptactwa. Z drugiej strony, starannie zaprojektowane alejki, ścieżki rowerowe i piesze, pomosty drewniane nadające temu miejscu akcent nowoczesności.

Plac zabaw Kraina Zabawy usytuowany jest w parku im. Ronalda Reagana, od strony ul. Dąbrowszczaków (w tym parku jest kilka placów zabaw). Od strony ul. Dąbrowszczaków znajduje się także parking, gdzie można zostawić samochód. My przyjechaliśmy do parku w niedzielę około godziny 10, więc nie było problemu z zaparkowaniem auta. Kiedy wyjeżdżaliśmy około godziny 15 wszystkie miejsca były już zajęte.

Po pierwsze, to, co urzekło nas w tym placu zabaw, to jego usytuowanie nad samym morzem. Świadomość, że dzieci świetnie się bawią się, oddychając czystym powietrzem, jest bezcenna. Ponadto, zabawę nad placu można połączyć z wycieczką na plażę. Nie mówiąc już o tym, że można zabrać tutaj rower czy hulajnogę, co dodatkowo umili czas naszym pociechom.  Po drugie, na placu zabaw czekają na dzieci liczne atrakcje. Powiem szczerze, jest to największy miejski plac zabaw, który do tej pory widziałam. Są tu atrakcje dla dzieci w każdym wieku. Znajdują się tutaj piaskownice, huśtawki, ścianki wspinaczkowe, zjeżdżalnie, statki rybackie czy małpi gaj. Miłośnicy jazdy na rolkach czy rowerach mogą skorzystać ze Skate Plaza. Rodzice w trakcie szaleństw swoich pociech mogą odpocząć na ławkach lub w specjalnie przygotowanych altankach. Po trzecie, wstęp na plac zabaw jest bezpłatny.

Niedaleko parku znaleźliśmy też bardzo fajną restaurację z pysznym jedzeniem. Faloviec/kuchnia roślinna (https://www.facebook.com/pg/faloviec/menu/?ref=page_internal), znajdująca się na ul. Obrońców Wybrzeża 2, która oferuje dania kuchni wegańskiej. W środku było mnóstwo ludzi, a wszystkie potrawy były wyśmienite. Do tego napar z kurkumy powalił nas na kolana.

Muszę przyznać, że plac zabaw Kraina Zabawy i park im. Ronalda Reagana jest naszym odkryciem 2019. W Gdańsku byliśmy już kilka razy, ale pierwszy raz odwiedziliśmy park, który zaimponował nam i naszym dzieciom.

Wyjeżdżamy często w miejsca mniej lub bardziej oddalone od naszego miejsca zamieszkania, a okazuje się, że w pobliżu mamy bardzo przyjazne miejsce dla rodzin z dziećmi. W Kiełczowie, mieszczącym się zaledwie 5 km od Psiego Pola gdzie mieszkamy, znajduje się Zielona Oliwka. Jest to miejsce, w którym można spędzić cały dzień z rodziną i nie nudzić się ani przez chwilę:

  • Jest tutaj duży plac zabaw z wieloma atrakcjami- są huśtawki, zjeżdzalnie, trampoliny, mini park linowy itd.

  • Są dmuchańce dla najmłodszych. My odwiedziliśmy Zieloną Oliwkę w piątek 26 kwietnia to dopiero dmuchaniec był w trakcie rozkładania, ale w weekend majowy można już z niego korzystać.
  • Zielona Oliwka to także spory teren rekreacyjny, gdzie można rozpalić grilla, pograć z dziećmi w piłkę czy badmintona.

  • W przypadku deszczu można się schować pod zadaszone wiaty z ławkami i stolikami.
  • Zielona Oliwka to także restauracja z całkiem dobrymi daniami. Posiłek można zjeść zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Wewnątrz restauracji znajduje się kącik zabaw dla dzieci. Na zewnątrz jest całkiem przyjemne patio. Jedynym mankamentem, jest brak przewijaka. Biorąc pod uwagę, że jest to miejsce dedykowane rodzinom z dziećmi, przewijak byłby miłym akcentem. Ceny w restauracji są dość wysokie, ale wybrane przez nas dania były naprawdę pyszne. Co więcej, porcje są całkiem spore. W związku z tym, że byliśmy tam w zeszły piątek, kiedy temperatura wynosiła 28st.C, zamówiłyśmy z koleżankami kawę mrożoną i była naprawdę rewelacyjna.
  • Na terenie placu zabaw jest budka z lodami, goframi, napojami, frytkami itd.
  • Na moim Huberciku wrażenie zrobiły także „gadające” drzewa. Opowiadał o nich przez kilka kolejnych dni.

  • Na terenie Zielonej Oliwki znajduje się mini zoo, w którym podziwiać można pawie, gołębie, świnie, kucyki itd. Mój synek najbardziej zapamiętał chrapiącą świnię:)

  • Ponadto, Zielona Oliwka to duża przestrzeń, gdzie można pospacerować

W tygodniu wstęp na teren Zielonej Oliwki jest bezpłatny. W tygodniu też nie ma zbyt dużego tłoku. W weekendy lub w święta odwiedzających jest znacznie więcej, a do niektórych atrakcji ustawiają się kolejki. W weekendy trzeba się także liczyć z pewnymi opłatami. Za dzieci płaci się 15 zł, a za osobę dorosłą 5 zł. Można też na wnieść swojego grilla, aby pobiwakować z rodziną. Należy wówczas uiścić opłatę w kwocie 20 zł.

Do Zielonej Oliwki można udać się samochodem. Przed restauracją znajduje się spory bezpłatny parking. Można również dojechać z Psiego Pola autobusem nr 931 (z przystanku przy ul. Poleskiej). Szczegółowy rozkład jazdy dostępny jest na stronie: https://www.wroclaw.pl/linia-931-wroclaw. My wybraliśmy tą drugą opcję. Koszt biletu to 4 zł. Przystanek docelowy znajduje się tuż przy Zielonej Oliwce. Trzeba tylko pamiętać, że jest to przystanek na żądanie. Autobus 931 to autobus podmiejski, w związku z tym nie jest zbyt dużych gabarytów. Wybierając się większą grupą należy pamiętać, że wewnątrz zmieszczą się tylko dwa wózki dziecięce. Pozostałe miejsca są siedzące. W naszym przypadku chcąc jechać w trzy rodziny musiałyśmy się rozdzielić. My z jednymi znajomymi pojechaliśmy autobusem, a jedna z koleżanek z dziećmi zdecydowała się jechać samochodem. Przystanek w kierunku Wrocławia znajduje się po przeciwnej stronie drogi  od Zielonej Oliwki. Mankamentem jest brak pasów na jezdni. Przystanek znajduje się tuż za zakrętem, droga jest ruchliwa, a samochody jadą ze znaczną prędkością więc trzeba bardzo uważać.

Gorąco polecam to miejsce. Dzieci miały naprawdę frajdę z szaleństw na świeżym powietrzu. W jednym miejscu znajduje się wszystko, co trzeba, aby miło spędzić czas z rodziną. Na pewno będziemy tutaj wracać. A dziewczynom (Joli i Natalii) dziękuję za pokazanie tak fajnego miejsca blisko domu.

W miniony weekend miało miejsce oficjalne otwarcie Krośnickiej Kolejki Wąskotorowej. Zanim przejdę do samej imprezy, warto przybliżyć krótko historię i kilka informacji praktycznych

Krośnicka Kolej Wąskotorowa- historia i informacje praktyczne

 Kolejka powstała w 2013 roku i jest najmłodszą koleją wąskotorową w Polsce. Trasa przejazdu liczy 3 km i usytuowana jest na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego Krośnice- Wierzchowice.

Kursy obsługuje lokomotywa parowa Px48-1907 wyprodukowana w 1955 roku w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie.

Przejazd trwa 25 min. Bilety można kupić tylko gotówką u konduktora w wagonie. Bilet normalny kosztuje 17 zł, a ulgowy (dzieci w wieku od 3 do 7 lat) 12 zł. Dzieci w wieku do lat 3 mają przejazd bezpłatny. Można również kupić bilet rodzinny w kwocie 45 zł, który obejmuje 2 osoby dorosłe i maksymalnie troje dzieci lub rodziny z Kartą Dużej Rodziny lub bilet grupowy (10 zł za osobę przy grupie zorganizowanej min. 10 osób).

Kolejka odjeżdża ze stacji Krośnice co godzinę od godziny 11 do 18.00 (podczas tego weekendu ze względu na otwarcie godziny przejazdu kolejki zostały wydłużone do godziny 20.00).

W budynku stacji znajduje się Centrum Informacji Turystycznej oraz bar. W barze można kupić coś do picia (kawę, herbatę, sok) oraz frytki, gofry czy lody. Płacić można tylko gotówką. Bar jest stosunkowo mały więc w trakcie imprezy masowej jaką jest otwarcie sezonu należy spodziewać się znacznego tłoku.

Krośnicka Kolej Wąskotorowa- otwarcie sezonu 2019

W ten weekend oprócz przejazdu kolejką można było skorzystać z licznych atrakcji. Na dzieci czekały dmuchańce, mini wesołe- miasteczko oraz konkursy organizowane przez lokalne firmy. Na straganach usytuowanych przy stacji kolejki można było zakupić lokalne wyroby (pieczywo, przetwory, wędliny, wina), zabawki, ręcznie robioną biżuterię czy obrusy. Można także było tutaj zakupić sok z rokitnika czy musztardę z gruszki.

Na dwóch scenach odbywały się występy artystyczne dzieci oraz mniej lub bardziej znanych zespołów.

Krośnicka Kolej Wąskotorowa- moje osobiste refleksje

Pogoda nie dopisała w ten weekend, co myślę miało wpływ na liczbę odwiedzających. My byliśmy w niedzielę około godziny 14 i nie było tłumów turystów. Za wjazd na parking trzeba było zapłacić 7 zł. Szczerze mówiąc uważam, że cena przejazdu kolejką jest nieadekwatna do atrakcji. Za bilet rodzinny (2 osoby dorosłe+dwójka dzieci) zapłaciliśmy 45 zł, co jest kwotą dość wygórowaną za 25 minut przejazdu 3-km trasą. Przez pierwsze 10 minut przejazd dla naszego Hubercika stanowił atrakcję, ale potem zaczął już się nudzić.

Większe wrażenie na nas zrobił teren wokół Krośnickiej Kolejki Wąskotorowej. Przy kolejce początek swój mają szlak rowerowy i pieszy, którymi można dotrzeć na ścieżkę przyrodniczo-edukacyjną  „Stawy Krośnickie”. Tutaj też znajdują się stawy rekreacyjne, gdzie w ciepłe dni można wypożyczyć rowerki wodne. Obok stawów znajduje się plac zabaw. Teren Krośnickiej Kolejki Wąskotorowej to ciekawe miejsce na rodzinny biwak. Można tutaj pogrillować lub zrobić ognisko (jest specjalnie wydzielone palenisko). Dla dzieci jest plac zabaw. Miejsce to mogę z czystym sumieniem polecić dla rodzin z dziećmi. Stanowi ono ciekawą alternatywę dla osób, które chcą uciec z Wrocławia na łono natury.  Muszę przyznać, że Dolina Baryczy to miejsce, do którego bardzo często wracam ze swoją rodziną. Tutaj się urodziłam i wychowywałam przez pierwsze osiem lat mojego życia, dlatego to miejsce darzę szczególnym sentymentem.